technologie starych mistrzów

To małe to jest bilet z Muzeum Narodowego, z wystawy, na której byłem z synem. To zdjęcie w moim odczuciu jest po prostu paskudne!

To większe, to jest plakat portretu tej samej rzeźby, znalazłem go w… śmietniku. Jakiś czas temu w akademiku ASP poszedłem wyrzucić śmieci, bo się nam w pokoju nazbierało, a była moja kolej. Zobaczyłem na podłodze ten plakat, podniosłem, zabrałem do pokoju. Oprawiłem i jest ze mną w pracowni do dzisiaj. Wisi obok młodzieńczego autoportretu Rembrandta, bo obydwa wywołują u mnie banana na gębie od samego tylko patrzenia. To rzeźba z gotyckiego cyklu wrocławskich pięknych madonn. Miały wygolone czoła, bo taka wtedy była moda.

Jeden student był na plenerze w okolicach Ciężkowic (dzisiejsza Małopolska/skamieniałe miasteczko, te sprawy) zrobiło się ciemno i trzeba było gdzieś przenocować. Poprosił miejscowego księdza w wiosce obok o nocleg na plebanii (w Krużlowej). Ten przyjął łaskawie studenta i ugościł na strychu. Ten w rupieciach znalazł starą, polichromowaną rzeźbę. Popękaną i mało atrakcyjną. Zapytał, czy może ją zabrać do Krakowa i dać ją konserwatorom. Księżulo się zgodził. Ta madonna dzisiaj nazywa się „Madonna z Krużlowej”. Dla Narodowego jest jak Mona Lisa dla Luwru, bo „Dama z łasiczką”, ups! Z gronostajem jest w Czartoryskich. A ten student nazywał się Stanisław Wyspiański.

Share on facebook
Share on pinterest
Share on twitter
Share on email

Dmochowski

W starym życiu, przed rozwodem z fotografią, przyjechałem do Miejskiej Galerii Sztuki w Częstochowie odebrać i przygotować do drogi wystawę fotografii. Super miejscówka! Wtedy była

Więcej »

Iluzja

To jest ten moment, kiedy zmrużę oczy i przez szparki pomiędzy powiekami wchodzi uproszczony, jakby widziany z daleka obraz. Pokraczne, nieporadne pacnięcia, które z bliska

Więcej »