technologie starych mistrzów

Szlag mnie trafił!

Jednym z przedmiotów u Tadeusza Piotrowskiego było gruntowanie. Za gruntowanie gotowym gruntem w dzienniku dostawało się pałę! Starzy mistrzowie samodzielnie urabiali proste grunty składające się z kredy, kleju kostnego albo króliczego – wody i oleju. Pędzikiem nauczyłem się tych prehistorycznych receptur (a w konspiracji, już na studiach, kombinowałem z emulsjami akrylowymi, zwłaszcza pod rysunki, bo było szybciej).

Czas romansowania z fotografią uwolnił mnie od gruntowania. Zaraz po rozwodzie z nią, kiedy na poważnie zająłem się malowaniem, dla zwykłej oszczędności czasu zgrzeszyłem i zamówiłem gotowy grunt (akrylowy).

Kiedy otworzyłem pojemnik, szlag mnie trafił! W środku zobaczyłem zadomowione jak u siebie zielonkawo-szaro-czarne wysepki pleśni… Ze znajomym pozłotnikiem i jego kolegą kupiliśmy w trójkę tonę kredy prosto z kopalni.

Dzisiaj nie wyobrażam sobie innego gruntu niż ten urabiany samodzielnie, samemu regulując jego gęstość. Mając pełną kontrolę nad powierzchnią, kolorem, chłonnością i pewnością tego, z czego jest zrobiony.

Share on facebook
Share on pinterest
Share on twitter
Share on email

Pierwsza praca

Pomyślałem, że po prostu napiszę, jak było. Po liceum plastycznym napisałem podania o pracę do ośmiu Pracowni Konserwacji Dzieł Sztuki w Polsce. Pierwsza odpowiedź przyszła

Więcej »

Anatomia światłocienia

Wpadła mi kiedyś przed oczy niepozorna, niewielka książka Witolda Dederko „Oświetlenie w fotografii”. Sam początek wydawał mi się nudny, nafaszerowany teorią i nawet matematyczno-fizycznymi wzorami. Kiedy

Więcej »

Album „Akt”

Trwają Krakowskie Targi Książki, ludzi jakoś o wiele więcej niż w tamtym roku. Nie mam gotowej makiety albumu jak rok temu. Mam za to pod

Więcej »