technologie starych mistrzów

Sangwina od skały do farby

Bryły były dosyć spore jak na pigment kupowany na wagę. Niektóre były większe od orzecha włoskiego. Sangwina tylko pozornie wydaje się taka niedostępna, no bo jest twarda jak skała. Wystarczył młotek kamieniarski i skruszone bryły stawały się bryłkami, gruzem, kruszywem, piaskiem, koniec końców pyłem. Teraz jeszcze miąchanie, olej, miąchanie, olej, aż do skutku. Ale po co? Ten zamieniony w pył kawałek skały właśnie zamienia się w krwiste, sangwinowe masło rodem z włoskiego renesansu… Na tym etapie wystarczy jeszcze połączyć ze spoiwem i utarta farba jest gotowa do malowania.

Share on facebook
Share on pinterest
Share on twitter
Share on email

Kule pracują w młynie

Powolny, mocny silnik z przełożeniem obrotów na gumowe koła pod młyn powinien zrobić robotę (słychać, jak węgiel leci w kulki). Niech się pomieli do jutra…

Więcej »

Narodowe

To małe to jest bilet z Muzeum Narodowego, z wystawy, na której byłem z synem. To zdjęcie w moim odczuciu jest po prostu paskudne! To

Więcej »

Sąsiadka rozwaliła mi system

Sąsiadka rozwaliła mi system. Jest profesjonalistką. Najstarsze malowidła pierwszych artystów mają kilkadziesiąt tysięcy lat. Od jaskiń w Indonezji, RPA czy Hiszpanii albo Francji wszystkie łączy

Więcej »